ABU SIMBEL

Dekoracje naścienne obrazują wyczyny wojenne Ramzesa II. Nadworny poeta faraona - Pentaur ułożył długi poemat epicki o wyprawie Ramzesa II do Syrii. Poemat, zapisany hieroglifa-mi, wykuto nie tylko w Abu Simbel, ale również na ścianach innych gigantycznych świątyń, miedzy innymi w Karnaku i Luksorze. Podczas drugich wojen przeciwko wojowniczym Hetytom, którzy utworzyli sojusz obronny z sąsiadami, faraon Ramzes II dał swoim oddziałom dowody rzadko spotykanego męstwa. W piątym roku panowania stanął na czele armii i osobiście poprowadził szturm na miasto Atech (inaczej -Kutszu), znane też jako starożytny Emezus, położony na pomocny zachód od Tripolisu. Zdradzony przez fałszywych sprzymierzeńców (w rzeczywistości beduińskich szpiegów na usługach króla Hetytów), faraon wpadł w zasadzkę i znalazł się w okrążeniu. Miał wówczas przy sobie jedynie gwardię osobistą, dysponującą siedemdziesięcioma pięcioma rydwanami, podczas gdy wróg posiadał ich około dwóch tysięcy. "Potem - pisze poeta Pentaur, pełen uwielbienia dla swego władcy - wyprostowany na cały wzrost, Faraon przybrał dumną pozę rycerza. I poganiając zaprzęg rydwanu, ciągnionego przez dwa konie, rzucił się do walki. Był sam, zupełnie sam, bez kogokolwiek u swego boku! Żołnierze i straże patrzyli tylko z daleka, jak bohatersko odpierał ataki, broniąc się niczym heros. Dwa tysiące pięćset rydwanów z trzema żołnierzami każdy stłoczyło się wokół niego, chcąc go zgnieść, ale on trwał nieustraszony, nie mając przy sobie ani książąt, ani dowódców, ani żołnierzy!..." W owej chwili najwyższego zagrożenia Ramzes zwraca się z gorącą modlitwą do najważniejszego boga faraonów: "O Ty, boski Amonie, Panie wieczności, Stworzycielu świata, Boże, który dajesz wszystko, Panie wszystkich królestw na tej ziemi... ujrzyj! Sam jestem!... Czyś Ty nie mój ojciec, a ja nie syn Twój?... Moje dłonie zawsze były posłuszne Twojej woli. Czyż nie okazałem Ci dość szacunku mymi ofiarami? Wspomnij, wszak poświęciłem Twemu imieniu trzydzieści tysięcy byków, wszak zbudowałem dla Ciebie świątynie z przeogromnych głazów granitowych! Policz tylko obeliski, jakie wzniosłem ku Twej chwale! O boski Amonie, teraz, kiedy jestem sam, przez wszystkich opuszczony, do Ciebie wyciągam ramiona i ku Tobie kieruję moje modły. Czyż nie jesteś silniejszy niż tysiąc strzelców, czyż nie jesteś silniejszy od tysiąca bohaterów?..."
Wreszcie Amon odpowiada na modły Ramzesa: "Jestem twoim ojcem słońcem. Moja prawica jest z tobą. I, jak powiedziałeś, znaczę więcej niźli tysiąc bojowników! Kiedy ja się zniżę, by wejść w to kłębowisko rydwanów, które cię osaczyły, zobaczysz jak padną i rozprysną się niczym gliniane dzbanki pod kopytami twoich koni!... I zmrożę krew w żyłach twoich nieprzeliczonych wrogów, i odbiorę moc członkom, i sprawię, że dzidy wypadną im z dłoni, i kołczany... I cisnę ich do wody niczym krokodyle!... Będą się zabijać nawzajem, i podrzynać sobie gardła... A kto upadnie, nigdy już nie powstanie!..."

Potem Ramzes przyzywa na pomoc dowódców i jeźdźców, którzy nie wzięli udziału w bitwie. "Naprzód! - krzyczy faraon. -I powiedzcie, który z was bardziej niż ja poświęca się dla ojczyzny? Kiedy wy siedzieliście spokojnie w swych obozach, sam jeden stawiłem czoła wrogom. Gdyby nie ja, bylibyście już martwi!..."
Zapada zmierzch i poeta ukazuje nam dalsze koleje losów bitwy. Cała armia Ramzesa, która się rozproszyła, ponownie przeszła do natarcia. "Atakowali i bili się na ziemi usłanej ciałami, czerwoni od krwi... A ich stopy nie miary gdzie spocząć, tak wielu było zabitych!..." Po zakończeniu bitwy, dowódcy radośnie otaczają faraona i gratulują mu zwycięstwa: "O Ramzesie, sam jeden dokonałeś więcej niż mogłaby zrobić cała armia. Twój zwycięski miecz rzucił Hetytów na kolana!... Nic nie dorówna Tobie w dniu bitwy,
kiedy walczyłeś za swój naród!... Natchniona przykładem swego wodza, egipska kawaleria rzuciła się do boju tak, jak jastrząb rzuca się na swoją ofiarę. Faraon dokonał wielkiego czynu. Ktokolwiek się do niego zbliżył, padł rażony jego gniewem. Wkrótce ciała wrogów pocięte na kawałki utworzyły wokół niego krwawą górę trupów..." Dzieje Ramzesa II ożywają dzięki tym poetyckim strofom. Lepiej rozumiemy rolę, jaką odegrał w historii. I nic dziwnego, że od Dżebel Barkal do Narh el- Keld (w pobliżu Bejrutu) widnieją liczne stele upamiętniające czyny tego króla, któremu legenda przypisuje zwycięstwa podobne do tych, jakie odnieśli Tutmozis III, Seth I i Ramzes III. I jeszcze coś wyjątkowego, dotyczącego tego władcy. Otóż pomimo nieustającej gloryfikacji tylko własnej osoby, Ramzes II wybudował koło swego monumentalnego grobowca niewielką kaplicę, zaledwie dziesięciometrowej długości, dla swej małżonki Nefertari. Nigdy przedtem żony faraona nie przedstawiano na fasadzie jakiejkolwiek świątyni. Tego zaszczytu dostąpiła jedynie towarzyszka życia Ramzesa II. Przez wiele stuleci zespół świątynny Abu Simbel trwał niezmiennie ponad wodami Nilu, utrwalając pamięć o wielkości i boskości Ramzesa II. Niebezpieczeństwo, że może on zniknąć na zawsze w sztucznym jeziorze, poruszyło cały świat. UNESCO natychmiast powołało dwie komisje, których zadaniem było ocalenie zabytku. Znalezienie właściwego rozwiązania nie było rzeczą prostą zarówno ze względu na budowę świątyni, jak też materiał, z którego powstała. Ostatecznie zdecydowano się na realizację pomysłu Szwedów, którzy proponowali całkowite usunięcie mas skalnych, znajdujących się ponad obiektem, pocięcie świątyni na kawałki i ponowną jej rekonstrukcję na płaskowyżu położonym znacznie wyżej pierwotnego poziomu. Po pierwsze wykonano siedemnaście tysięcy otworów, przez które wstrzyknięto żywicę, co miało na celu wzmocnienie struktury. Zużyto w rezultacie trzydzieści trzy tony żywicy i mniej więcej tyle samo stalowych klamer, które zabezpieczyły kamień przed wykruszaniem się. Ponieważ poziom wód Nilu rósł w znacznie szybszym tempie niż to pierwotnie zakładano, rozpoczął się swoisty wyścig z czasem, a cięcie i przenoszenie kamiennych brył odbywało się w znacznie większym pośpiechu. Sam zabytek pocięto na tysiąc trzydzieści sześć bloków o przeciętnej wadze trzydziestu ton, do czego należy jeszcze dodać tysiąc sto dziesięć kawałków otaczającego górotworu. Pierwszy blok, oznaczony numerem GA 1AO1 przeniesiono 21 maja 1965 r. W ten oto sposób rozpoczęła się najniezwyklejsza przygoda - rozczłonkowanie i ponowne złożenie olbrzyma, przedsięwzięcie, jakiego archeologowie jeszcze nigdy nie
musieli się podjąć. Zespół grobowcowy Ramzesa i Nefertari zrekonstruowano dokładnie w jego pierwotnym kształcie na zboczu góry dziewięćdziesiąt metrów wyżej pierwotnego poziomu. Niestety, uświadomiono sobie, że nie wszystko uda się zrekonstruować bez odstępstw od pierwowzoru. Ciężar bowiem sztucznej skały, która miała znaleźć się nad świątynią, spowodowałby jej zawalenie. Zmusiło to inżynierów do zbudowania dwóch olbrzymich kopół z żelazobetonu, które niczym gigantyczne klosze przykryły świątynię, biorąc na siebie nacisk mas skalnych. Kopuły przykryto następnie materiałem przeniesionym z poprzedniego miejsca, starannie wypełniając wszelkie szpary.
Prace z trudem ukończono na czas. W końcu lata 1965 r. wody Nilu zaczęły powoli wypełniać całkowicie już wyludnione pieczary, gdzie niegdyś była świątynia. Teraz stała ona ponad nimi. Jedyne, czego brakowało do sprawdzenia dokładności przeprowadzonych prac - to "cud słońca". I cud nastąpił w lutym 1969 r. Promień słońca oświetlił bogów zasiadających w kaplicy dokładnie tak samo, jak robił to przez dwa tysiące lat. Ramzes II i jego architektoniczne arcydzieło trwają na przekór wszystkiemu.