Publikowane na egipt.com.pl (http://www.egipt.com.pl)

Dendera

Przez 'egipt.com.pl'
Napisane 2006-09-01 11:24
DENDERA

Dendera (grecka nazwa miasta Tenti-rys) stała się miejscem świętym dzięki obecności trzech różnych sanktuariów. Pierwsze było poświecone bogu Ihy, grającemu na sistrum synowi Horusa, drugie - samemu Horusowi, a trzecie - bogini Hathor. Dzisiaj pierwsze dwa zabytki zniknęły prawie bez śladu. Ze świątyni Ihy'ego pozostały tylko monumentalne drzwi. Skoro jednak trzeci obiekt pozostał praktycznie nienaruszony, to przy licznych zachowanych ruinach możemy sobie wyobrazić wygląd tego świętego miejsca.

dendera.jpg

Owym dobrze trzymającym się zabytkiem jest świątynia bogini Hathor (dokładniej "Hat-Hor", co oznacza "domostwo Hora"). Przedstawiano ją często jako świętą krowę albo kobietę o głowie z krowimi rogami. Zbudowana z granitu, jak większość powstałych w czasach Ptolenejskich, świątynia, którą podziwiamy dzisiaj, jest tylko rekonstrukcją, a właściwie nową budowlą, wzniesioną w miejscu o wiele starszej, prawdopodobnie z czasów Cheopsa i Pepi'ego I. Zabytek składa się między innymi z dużego holu, otwartego na dziedziniec, o wymiarach dwadzieścia pięć na czterdzieści dwa i pół metra i wysokości osiemnastu metrów.
Zdobią go dwadzieścia cztery kolumny "hathoryczne", to znaczy kolumny zakończone sześcianowymi głowicami z wizerunkiem twarzy bogini. Wewnątrz znajdowała się jakby mniejsza świątynia, zwana "Kaplicą Najwyższej Świętości", najskrytsze miejsce saktuarium. Tutaj celebrowano misteria narodzin porządku wszechświata z pierwotnego chaosu. Oprócz tego, że Hathor była boginią ładu kosmicznego, opiekowała się również tańcem i muzyką. Właśnie to ostatnie spowodowało chyba, że co roku w Denderze dwudziestego dnia pierwszego miesiąca wylewu hucznie obchodzono popularne "święto pijaństwa".



LUKSOR

Komuś, kto dzisiaj przybywa do Luksoru, jest trudno wyobrazić sobie, jak wyglądały starożytne Teby. Przez wieki pozostając stolicą państwa egipskiego, były one słynne z powodu swego bogactwa, wszak "każdy bogatszy dom jest tam prawdziwą skarbnicą". To o nich pisze Homer w IX pieśni "Iliady": "Teby - miasto o stu bramach". W czasach świetności Memfis, była to tylko niewielka wioska, gdzie uprawiano kult boga wojny

luxor1.jpg

Montu. Znaczenie tego ośrodka zaczęło gwałtownie wzrastać począwszy od panowania X dynastii i to ze względów zarówno politycznych, jak też ekonomicznych. Wreszcie Teby stały się stolicą Nowego Państwa. Z tego też okresu datuje się w Tebach początek kultu Amona, wchodącego w skład triady tebańskiej obok Mut i Chonsu. Wszelkie uroczystości ku czci tego boga odbywały się tutaj z wyjątkową pompą. Każde zwycięstwo, każdy triumf uświetniano budową nowej wspaniałej świątyni. I oto w 672 r. p.n.e. Aszur-ban-pal złupił miasto, słynące ze swego przepychu, a Teby już nigdy nie odzyskały dawnej świetności. Ostateczny upadek nastąpił w czasach ptolemejskich. Za Rzymian były to już tylko ruiny. Podobnie jak w przypadku Memfis, w Tebach również spełniło się proroctwo, wypowiedziane tym razem przez Eze-chiela: "Teby zostaną rozdarte na dwoje" (Ezechiel XXX, 16). Starożytną egipską stolicę rzeczywiście przecina na pół kanał. Część południowa - to obecny Luksor, zaś północna jest znana jako Karnak. Jedyny świadek dawniej świetności Luksoru to olbrzymia
i wspaniała świątynia, którą Egipcjanie nazywają "Południowym haremem Amona". Mierzy ona sobie dwieście sześćdziesiąt metrów długości. Jej podwaliny wzniósł Amenhotep III, rozbudował Tutmozis III, a zakończenie prac nastąpiło za Ramzesa II. Wspaniałe sanktuarium łączy się z inną śwątynią w Karnaku długą aleją sfinksów o baranich głowach, które wczasach XX dynastii zastąpiono głowami ludzkimi. Ale i tej nie odkopano jeszcze do końca i nie odrestaurowano. Wciąż trwają prace mające na celu przywrócenie jej pełni dawnego blasku. Aleja kończy się, czy też zaczyna, wejściem do luksorskiej świątyni, które zdobi wielki pylon zbudowany przez Ramzesa II. Ma on sześćdziesiąt pięć metrów szerokości, a zdobią go płasko-rzeźby, ilustrujące przebieg kampanii prowadzonej przez Ramzesa II przeciw Hetytom, oraz inskrypcje z tak zwa-nym "Poematem Pentaura", wysławiającym bohaterskie czyny faraona. Przed pylonem stały niegdyś dwa obeliski Ramzesa II, dzisiaj pozostał z nich tylko jeden, wysokości dwudziestu pięciu metrów. Drugi wywieziono do Francji w 1833

luxor2.jpg

roku, gdzie 25 października 1836 roku inżynier Lebas postawił go na Placu Zgody w Paryżu. Z boku przy wejściu są dwa granitowe posągi przedstawiające faraona zasiadającego na swym tronie. Mają one piętnaście i pół metra wysokości, a bok kwadratowej podstawy wynosi około jednego metra. Początkowo wymienione wyżej rzeźby stały obok czterech olbrzymich posągów z różowego granitu, odwróconych plecami do pylonu. Jeden z nich przedstawiał królową Ne-fertari, a inny, po prawej (który wciąż tam stoi, chociaż jest bardzo zniszczony) - jej córkę Meritamon. Przekroczywszy to triumfalne wejście, stajemy na dziedzińcu Ramzesa II. Ujrzymy tam dwa rzędy kolumn z głowicami w kształcie zamkniętego kwiatu lotosu, a pomiędzy nimi posągi Ozyrysa. Ten ogromny dziedziniec mieści w sobie malutką świątynię Tutmozisa III. Składa się ona z trzech kaplic poświęconych

 

Amonowi, Mut i Chonsu, czyli triadzie, której kult uprawiano w Karnaku. Z tego dziedzińca dwudziestopięciome-

luxor3.jpg

trowa kolumnada prowadzi nas na dziedziniec Amenhotepa III. On również jest otoczony z trzech stron dwoma rzędami kolumn z głowicami w kształcie zamkniętego kwiatu papirusa, prawdziwy skamieniały las, niezwykle przejmujący widok.
Fasada samej świątyni także jest bardzo interesująca. Zewnętrzną ścianę rozcinają liczne drzwi prowadzące do różnych kaplic bocznych, gdzie utrwalono sceny z bitew przeciwko koalicji syryjsko-hetyckiej oraz obrazy ceremonii religijnych. Przy jednej ze ścian daje się jeszcze odnaleźć pozostałości budynków, które niegdyś stanowiły obóz rzymski (po łacinie "castrum"). Dzisiejsza nazwa Luksor pochodzi od arabskiego "El Kusur", co jest właśnie

zniekształceniem łacińskiego "castrum".

luxor4.jpgluxor5.jpg

 



KARNAK

karnak1.jpg

W odległości około trzech kilometrów od luksorskiej świątyni znajduje się ogromne pole usiane zabytkami Kar-naku, zwanego przez Greków Hermon-this. Jest ono podzielone na trzy części masywnymi ceglanymi ścianami. Środkowa i zarazem największa, zajmująca

karnak2.jpg

obszar około trzydziestu hektarów, jest najlepiej zachowana. Dio-dor z Sycylii przekazuje, że była ona starsza niż cztery świątynie tebańskie. Centralne miejsce zajmuje tu świątynia poświęcona Amonowi. Po lewej stronie widnieje sanktuarium Montu, boga wojny, zbudowane na planie pro-stokąta o powierzchni dwóch i pół hektara. Po drugiej stronie znajduje się sanktuarium bogini Mut, żony Amo-na, którą symbolizuje gryf. Obiekt ten zajmuje powierzchnię około dziewię-ciu hektarów, z czego połowy -jak do tej pory - nie zbadano. Wielka świątynia Amona zdumiewa przede wszystkim swoimi niewyobrażalnymi rozmiarami. Jest to największa w świecie świątynia podtrzymywana przez kolumny i jest ona tak ogromna, że z łatwością mogłaby pomieścić w całości paryską katedrę Notre Dame. Zdaniem Leonarda Cottrella "mogłaby przykryć co najmniej połowę Manhattanu". Największe wrażenie robi przedsionek, z którego emanuje wzniosłość i rozmach. Jego długość wynosi sto dwa metry, szerokość pięćdziesiąt

karnak3.jpg

trzy. Wewnątrz wznoszą się sto trzydzieści cztery kolumny dwudziestotrzymetrowej wysokości każda. Jedyne, co przychodzi na myśl i co można powiedzieć w tym miejscu, to że kpią one sobie z mijających wieków! Górna powierzchnia głowic o kształcie rozwiniętego papirusu ma około piętnastu metrów kwadratowych powierzchni mogłaby stanowić pomost dla pięćdziesięciu ludzi. Ten las kolumn dostarcza patrzącemu niesamowitych wrażeń i emocji zarówno z powodu swego ogromu, jak też dzięki grze świateł i cieni, przesuwających się pomiędzy nimi. Za panowania XIX dynastii w świątyni Amona i dla niej pracowały osiemdziesiąt jeden tysięcy trzysta dwadzieścia dwie osoby, jako że liczymy nie tylko kapłanów i straże, ale również robotników i podporządkowanych chłopów. Świątynia utrzymywała się dzięki wpływom ze znacznej liczby majątków, targowisk i pracowni rzemieślniczych. Do tego trzeba jeszcze doliczyć ogromne bogactwa, jakie faraon przywoził ze swych zwycięskich wypraw wojennych. Wielu władców przyczyniło się do realizacji głównego przedsionka.

karnak4.jpg

Amenhotep III zbudował w nawie głównej dwanaście kolumn, podtrzymujących olbrzymie architrawy. Ramzes I zapoczątkował prace zdobnicze, które kontynuowali Seti I i Ramzes II. Obok przedsionka stał niegdyś (dziś zaledwie resztki) dwu-dziestotrzymetrowej wysokości obelisk Tutmozisji I o wa-dze stu czterdziestu trzech ton. Przepych budowy sięgnął szczytu za panowania jego córki Hatszepsut, która nie szczędziła wydatków i według kronikarzy epoki - "rzucała sakiewkami złota tak, jakby to były najwyżej woreczki zboża". Cóż po tym wszystkim można powiedzieć o "Przedsionku biesiadnym", czyli "Achmenu", Tutmozisa III? Tutaj także są dwa rzędy po dziesięć kolumn każdy i jeden rząd składający się z trzydziestu dwóch prostokątnych filarów. Z resztek malowideł ściennych, jakie datujemy na VI w.n.e., można wywnioskować, że został on wtedy na jakiś czas przemieniony w kościół przez nieznanych chrześcijańskich mnichów.
Zespół świątynny w Karnaku miał również swoje święte jezioro długości stu dwudziestu

karnak5.jpg

metrów. Według Herodota, kapłani odprawiali tutaj nocne rytuały. Dzisiaj w Jeziorze można podziwiać odbicie imponujących ruin, zwłaszcza w noce, gdy monumentalne ściany ożywają dzięki niezapomnianym przedstawieniom z cyklu "Światło i dźwięk".


 

 

 

 

 



Kolosy Memnona

Na rozległej równinie wokół Teb, po-między Nilem a Doliną Królów, wciąż można podziwiać pozostałości monumentalnej alei, która niegdyś wiodła do świątyni Amenhotepa III. Świątynia -niestety - uległa całkowitemu zniszczeniu, a to, co z mej pozostało, określa się mianem "Kolosów Memnona". Te dwa gigantyczne, dwudziestometrowej wysokości posągi, których same stopy mają dwa metry długości i metr grubości, zostały wykute z całych, jedno-litych bloków piaskowca. Przedstawiają one faraona siedzącego na tronie z rękami złożonymi na kolanach. Kolos, wysunięty bardziej na południe, choć również zniszczony, ucierpiał jednak w mniejszym stopniu niż jego sąsiad. Z tym ostatnim wiąże się pewna legenda.
W roku 27 p.n.e. trzęsienie ziemi, które dotknęło okolice Teb, spowodowało pęknięcie olbrzymiego bloku. Górna część posągu, aż do talii, pokruszyła się i odpadła. Wielu historyków uważa jednak, że uszkodzenia te należy raczej przypisać wandalizmowi Kambizesa, albowiem Egipt nigdy nie był w strefie podwyższonej aktywności sejsmicznej. Zauważono, że każdego ranka podczas wschodu słońca posąg wydaje przeciągłe nieokreślone dźwięki. Niektórzy podróżnicy wierzyli, że słyszą smutną, lecz harmonijną pieśń. Greccy poeci wkrótce ukuli z tych faktów nie pozbawioną uroku legendę, cytowaną przez wielkich historyków, takich jak Strabo-niusz, Pauzaniasz, Tacyt, Lukan i Fi-lostratos. "Śpiewający kamień" miałby jakoby być Memnonem, mitycznym synem Eos i Titonosa, królem Egiptu i Etiopii. Ojciec wysłał go do Troi, obleganej przez Greków, gdzie wsławił się zabiciem Antylochosa, syna Nestora, jednak sam z kolei padł w pojedynku z niepokonanym Achillesem. Zrozpaczona Eos ubłagała wszechpotężnego Zeusa, aby choć na chwilę w ciągu dnia
przywracał mu życie. Od tej pory każdego ranka, kiedy Eos pieści syna swymi promieniami, kamień odpowiada niepocieszonej matce żałosnym melodyjnym szlochem... Nie bacząc na poetycki urok tej opowieści, zjawisko ma bardzo przyziemne objaśnienie. Dźwięki są bowiem wynikiem wibracji nierównych powierzchni w wyniku gwałtownego ich ogrzania pierwszymi promieniami słońca po niezwykle zimnych nocach. Historia również potwierdza to naukowe wytłumaczenie. Tak się składa, że żaden autor przed Straboniuszem nie wspomina o "śpiewającym" Kolosie Memnona. Mówią o tym ci, którzy żyli pomiędzy datą zniszczenia posągu, a datą jego odbudowy przez Septimusa Seve-rusa (193-221 n.e.). U stóp posągu odnajdujemy sporo, w wielu przypadkach dziwnych, inskrypcji, jakie pojawiły się tam w ciągu wieków. Oto jedna z nich: "O, Tetydo, która rządzisz wodami! Patrzaj, jak Memnon ciągle żyje i ogrzany matczynym ciepłem wznosi swój donośny głos w Egipcie, u podnóża Gór Libijskich, gdzie Nil dzieli na dwoje Teby, miasto o pięknych bramach, podczas gdy Twój Achilles, niegdyś niezwyciężony w bitwach błąka się teraz w milczeniu po polach Troi i pośród gór Te-salii".

kolosy1.jpg



MEDINET HABU

Przez długi okres Medinet Habu było tylko bogatym kamieniołomem i niczym więcej. W czasach chrześcijańskich zamieszkiwali tu Koptowie. Powiększyli oni swoją wieś (ówczesna nazwa - Dże-me) i przyłączyli do niej spory obszar, jaki niegdyś zajmowała świątynia. Dzięki temu zachowało się wiele rzeczy, które pozostając kopalnią, uległyby bezpowrotnemu zniszczeniu. Współczesne wykopaliska wydobyły na światło dzienne ślady całego miasta, które rozciągało się wokół pałacu faraona, niestety - tylko jeden budynek przetrwał na powierzchni w rozpoznawalnej formie. Jest to domek dozorcy cmentarnego.
Zespół zabytków w Medinet Habu składa się ze świątyni Ramzesa III, przed którą stoi mniejsza - Tutmozisa I, oraz kilku kaplic bóstw towarzyszących kultowi Amona. Przepiękna jest tu Brama Południowa, znana też jako Pawilon Królewski. Znajduje się ona pomiędzy dwoma wieżami, a nad nią przebiegają dwa rzędy wydłużonych okien o wyraźnie obronnym charakterze. Również płaskorzeźby na murach wież podkreślają jakby militarne przeznaczenie budowli. Widnieją na nich sceny składania ofiar z więźniów i jeńców wojennych, przywleczonych przez faraona przed oblicze Amona, a także inne.
Świątynia Ramzesa III jest pod względem architektonicznym jedną z najdoskonalszych budowli, jaką pozostawili po sobie Egipcjanie. Minąwszy sześć-dziesięciotrzymetrowej wysokości pylon, ozdobiony scenami wojennymi, wchodzi się na pierwszy dziedziniec, którego jedną stronę stanowi galeria z ozyriańskimi filarami. Potem, za następnym pylonem, wkraczamy na drugi dziedziniec, by dotrzeć do głównego holu z grupą posągów przedstawiających Ramzesa III u boku boga Thota. Nie wszystkie jednak dekoracje Medinet Habu wyrażają wojenne nastroje. Na przykład na jednym z archi-trawów bogini Nechbet, ukazana jako gryf, ochrania Górny Egipt i symbolicznie całą świątynię.


medinet1.jpg



Ramesseum

Ramesseum to nazwa nadana w zeszłym wieku kompleksowi świątynnemu, wzniesionemu przez Ramzesa II pomiędzy pustynią a wioską Gurnah. Sam Diodor Sycylijski zachwycał się przepychem i doskonałością architektoniczną budowli. Niestety, do dzisiaj przetrwało zaledwie parę ruin. Na fasadzie przedsionka wciąż widzimy filary z przylegającymi do nich posągami, które ukazują faraona pod postacią Ozyrysa (z tego właśnie powodu nazywa się je ozy-rycznymi filarami). Tam też niby powalony olbrzym spoczywają resztki posągu Ramzesa II, zasiadającego na tronie. Z przybliżonych obliczeń wynika, że kolos ten musiał mierzyć co najmniej siedemnaście metrów wysokości i ważyć ponad tysiąc ton. Dekoracje świątyni znowu sławią wyczyny wojenne faraona, który powstrzymał najazd Hetytów. Niemniej jednak są tam i inne sceny - ukazują one święta ku czci Mina, prehistorycznego boga urodzaju, obchodzone w pierwszym miesiącu lata, oraz to, jak faraon składa z tej okazji ofiarę w postaci białego byka. Jedna z niezwykłych i zarazem bardzo interesujących dekoracji znajduje się na ścianie przedsionka świątynnego. Przedstawiono na niej synów i córki faraona, stojących w dwóch rzędach zgodnie z porządkiem sukcesji. Na osiemnastym miejscu znajduje się tu Mineptah - rzeczywisty następca Ramzesa na egipskim tronie.

ramesseum1.jpg



Źródłowy adres:
http://www.egipt.com.pl/Egipt/zabytki/Dendera